PawełGŁOWACKI
Odpowiedzi...

Rysunki – Kazimierz Wiśniak
Ość
Od 30 lat, z przerwami, lecz jednak wciąż grane są, uporczywie się powtarzają „Szczęśliwe dni” Becketta, Libery i Komorowskiej. Prawie niezmienne, ot, stały punkt estetyczny - trwają sobie w środku teraźniejszego świata, który na stronicach powieści „Murphy” Beckett (za Williamem Jamesem) zwie „olbrzymim, pączkującym i brzęczącym zamieszaniem”, trwają na dnie kolosalnego zgiełku estetycznego, w centrum burdelu tak zwanej awangardy, a raczej awangardy awangardy, albo nawet awangardy awangardy awangardy...